Na górę

kard. Stefan Wyszyński

Menu

Nawiedzenie Obrazu Matki Bożej Jasnogórskiej
Pierwsza Komunia Św.
Zobacz wszystkie filmy
YouTube
Wspierają nas

Wizyt na stronie

153385

CZAS TO MIŁOŚĆ! WIELKOPOSTNY RACHUNEK SUMIENIA

 

 

 

Prymas Polski Stefan Kardynała Wyszyński w 1967 roku w liście pasterskim na Wielki Post ogłosił program Społecznej Krucjaty Miłości.

Zapraszał w nim do odnowy życia codziennego, do promieniowania miłością w rodzinie, w domu, w pracy, wśród przyjaciół, we wspólnocie parafialnej, na ulicach naszych miejscowości…, ponieważ był przekonany, że zmienić świat można jedynie wtedy, gdy zaczyna się tą zmianę od siebie samego.

Prymas zauważył: Ludzie mówią – „czas to pieniądz”. Ja mówię inaczej – „czas to miłość”. Pieniądz jest znikomy, a miłość trwa. (…) Całe nasze życie tyle jest warte, ile jest w nim miłości.

ABC SPOŁECZNEJ KRUCJATY MIŁOŚCI

  1. Szanuj każdego człowieka, bo Chrystus w nim żyje. Bądź wrażliwy na drugiego człowieka, twojego brata (siostrę).
  2. Myśl dobrze o wszystkich – nie myśl źle o nikim. Staraj się nawet w najgorszym znaleźć coś dobrego.
  3. Mów zawsze życzliwie o drugich – nie mów źle o bliźnich. Napraw krzywdę wyrządzoną słowem. Nie czyń rozdźwięku między ludźmi.
  4. Rozmawiaj z każdym językiem miłości. Nie podnoś głosu. Nie przeklinaj. Nie rób przykrości. Nie wyciskaj łez. Uspokajaj i okazuj dobroć.
  5. Przebaczaj wszystko wszystkim. Nie chowaj w sercu urazy. Zawsze pierwszy wyciągnij rękę do zgody.
  6. Działaj zawsze na korzyść bliźniego. Czyń dobrze każdemu, jakbyś pragnął, aby tobie tak czyniono. Nie myśl o tym, co tobie jest kto winien, ale co Ty jesteś winien innym.
  7. Czynnie współczuj w cierpieniu. Chętnie spiesz z pociechą, radą, pomocą, sercem.
  8. Pracuj rzetelnie, bo z owoców twej pracy korzystają inni, jak Ty korzystasz z pracy drugich.
  9. Włącz się w społeczną pomoc bliźnim. Otwórz się ku ubogim i chorym. Użyczaj ze swego. Staraj się dostrzec potrzebujących wokół siebie.
  10. Módl się za wszystkich, nawet za nieprzyjaciół.

 

Czytanie: J 15, 12-17

To jest moje przykazanie, abyście się wzajemnie miłowali, tak jak Ja was umiłowałem. Nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich. Wy jesteście przyjaciółmi moimi, jeżeli czynicie to, co wam przykazuję. Już was nie nazywam sługami, bo sługa nie wie, co czyni jego pan, ale nazwałem was przyjaciółmi, albowiem oznajmiłem wam wszystko, co usłyszałem od Ojca mego. Nie wyście Mnie wybrali, ale Ja was wybrałem i przeznaczyłem was na to, abyście szli i owoc przynosili, i by owoc wasz trwał – aby Ojciec dał wam [wszystko], o cokolwiek Go poprosicie w imię moje. To wam przykazuję, abyście się wzajemnie miłowali.

 

ABC MIŁOŚCI – rachunek sumienia

 

  1. Ten, kto traci CZAS NA MIŁOŚĆ, szanuje każdego człowieka, bo Chrystus w nim żyje; jest wrażliwy na drugiego człowieka – swojego brata lub siostrę. Dlatego:
  • pozwala innym mieć swoje zdanie na jakiś temat
  • unika obojętnego przechodzenia obok kogoś, kogo zna
  • jest punktualny i słowny
  • lubi sprawiać radość otaczającym go osobom.
  1. Ten, kto traci CZAS NA MIŁOŚĆ, myśli dobrze o wszystkich – nie myśli źle o nikim; stara się nawet w najgorszym znaleźć coś dobrego. Dlatego:
  • przezwycięża uprzedzenia wobec innych
  • usiłuje poznać przyczyny postępowania drugiej osoby
  • chętnie mówi innym zasłużone komplementy
  • przedstawia każdego w dobrym świetle.

 

Z NAUCZANIA

STEFANA KARDYNAŁA WYSZYŃSKIEGO

 

Gdy spoglądam na drugą osobę – na Chrystusa spoglądam.
Gdy się do niej uśmiecham – do Chrystusa się uśmiecham.
Gdy powiem coś do niej – do Chrystusa to mówię.
Gdy daję jej cokolwiek – Chrystusowi daję.
Gdy komuś ustępuję z drogi – Chrystusowi miejsce robię.
Gdy komuś coś upiorę, zaceruję, posprzątam –

Chrystusowi to czynię.
Gdy się opanuję, powstrzymam, złego słowa nie powiem – Chrystusa uratowałem.
Ale można to samo opowiedzieć odwrotnie:
Spojrzałem źle na drugiego człowieka – na Chrystusa źle spojrzałem.
Warknąłem na niego – na Chrystusa warknąłem.

Zwymyślałem go – zwymyślałem Chrystusa.
Na złość mu zrobiłem – to Chrystusowi zrobiłem na złość.

 

Bóg nigdy nie rezygnuje ze swoich dzieci, nawet z takich, które stoją plecami do Niego.

 

Chrońmy się pogardy dla kogokolwiek, nawet dla najgorszego człowieka, bo to jest jeszcze człowiek, aż… człowiek!

 

Od siebie trzeba wymagać najwięcej.

 

  1. Ten, kto traci CZAS NA MIŁOŚĆ, mówi zawsze życzliwie o drugich – nie mówi źle o bliźnich; naprawia krzywdę wyrządzoną słowem; nie czyni rozdźwięku między ludźmi. Dlatego:
  • chętnie chwali wobec innych dokonania drugiej osoby
  • ma odwagę sprostować rozpowiadane wcześniej nieprawdziwe informacje lub oszczerstwa
  • unika skłócania ludzi i godzi poróżnionych
  • potrafi usunąć się w cień, aby inny mógł się wykazać

 

  1. Ten, kto traci CZAS NA MIŁOŚĆ, rozmawia z każdym językiem miłości; nie podnosi głosu; nie przeklina; nie robi przykrości; nie wyciska łez; uspokaja i okazuje dobroć. Dlatego:
  • cierpliwie wysłuchuje tego, co druga osoba ma do powiedzenia
  • potrafi uznać, że ktoś inny jest lepszy od niego
  • w kontaktach wykazuje się dużym taktem i kulturą osobistą
  • panuje nad emocjami

 

 

Z NAUCZANIA

STEFANA KARDYNAŁA WYSZYŃSKIEGO

 

Tyle wart jest nasz rok, ile zdołaliśmy przezwyciężyć w sobie niechęci, ile zdołaliśmy przełamać ludzkiej złości i gniewu. Tyle wart jest nasz rok, ile ludziom zdołaliśmy zaoszczędzić smutku, cierpień, przeciwności.

Tyle wart jest nasz rok, ile zdołaliśmy okazać ludziom serca, bliskości, współczucia, dobroci i pociechy.

Tyle wart jest nasz rok, ile zdołaliśmy zapłacić dobrem za wyrządzane nam zło.

 

 

Warto służyć każdemu człowiekowi i dla każdego warto się poświęcić.

Strach zapukał do drzwi, otworzyła mu odwaga, i nikogo tam nie było.

Człowiek jest odpowiedzialny nie tylko za uczucia, które ma dla innych, ale i za te, które w innych budzi.

Ludzie postanowili, że Boga nie ma. On jednak nie ma obowiązku stosowania się do naszych uchwał.

Naród bez dziejów, bez historii, bez przeszłości, staje się wkrótce narodem bez ziemi, narodem bezdomnym, bez przyszłości. Naród, który nie wierzy w wielkość, i nie chce ludzi wielkich, kończy się.

Nie masz na świecie takiej siły, która zdolna byłaby zetrzeć w nas całkowite podobieństwo Boże. Nawet sprzysiężenie milczenia o Bogu. Nawet planowe wychowanie ateistyczne. Krew Boża odezwie się w człowieku wpierw czy później. Sam dosłuchasz się tętna tej krwi w ciemnościach zwątpienia i rozpaczy.

 

 

  1. Ten, kto traci CZAS NA MIŁOŚĆ, przebacza wszystko wszystkim; nie chowa w sercu urazy; zawsze pierwszy wyciąga rękę do zgody. Dlatego:
  • przebacza najpierw samemu sobie własne słabości i porażki
  • wymierzanie sprawiedliwości pozostawia Bogu
  • unika udowadniania innym na siłę ich winy
  • z wdzięcznością przyjmuje braterskie upomnienie.

 

  1. Ten, kto traci CZAS NA MIŁOŚĆ, działa zawsze na korzyść bliźniego; czyni dobrze każdemu, jakby pragnął, aby jemu tak czyniono; nie myśl o tym, co jemu jest kto winien, ale co on jest winien innym. Dlatego:
  • podejmuje trud poznania potrzeb oraz pragnień drugiej osoby
  • unika wypominania innym czasu i sił, które dla nich poświęcił
  • oczyszcza swoje intencje kiedy wyświadcza dobro
  • dzieli radość z cieszącymi się i płacze z płaczącymi.

 

Z NAUCZANIA

STEFANA KARDYNAŁA WYSZYŃSKIEGO

 

Ciągle Was pouczam, że ten zwycięża – choćby był powalony i zdeptany – kto miłuje, a nie ten, który z nienawiści depcze. Ten ostatni przegrał. Kto nienawidzi – przegrał! Kto mobilizuje nienawiść – przegrał! Kto walczy z Bogiem miłości – przegrał! A zwyciężył już dziś – choćby leżał na ziemi podeptany – ten, kto miłuje, przebacza, kto jak Chrystus oddaje swoje serce, a nawet życie za nieprzyjaciół swoich.

 

Człowiek, który nie lubi i nie umie przebaczać, jest największym wrogiem samego siebie.

Każda nienawiść, każda pięść wyciągnięta przeciw bratu – jest przegraną.

 

Miarą naszej miłości ma być miłość, jakiej dla siebie oczekujemy od całego świata.

 

Można dać bardzo dużo i serce zranić, a można bardzo malutko i serce rozradować, jakby skrzydła komuś przypiąć do ramion.

 

Najważniejsze jest zwycięstwo nad małym, czymś niesłychanie małym, – nad sobą.

 

Największą mądrością jest umieć jednoczyć, nie rozbijać.

 

Nie ma takich sytuacji, w których by jeszcze miłość nie miała czegoś do powiedzenia.

 

Nie musisz wszystkiego rozumieć, wystarczy, że wszystko, co Bóg daje, kochasz.

 

Nie wystarczy urodzić się człowiekiem, trzeba jeszcze być człowiekiem.

 

  1. Ten, kto traci CZAS NA MIŁOŚĆ, czynnie współczuje w cierpieniu; chętnie spieszy z pociechą, radą, pomocą, sercem. Dlatego:
  • jest po prostu obecny przy tym, kto przeżywa trudności
  • umie zamilknąć, gdy nie zna odpowiedzi na wszystkie pytania o sens cierpienia
  • unika osądzania, bo nie wie, co dzieje się w sercu drugiego człowieka
  • nie czeka na wdzięczność.

 

  1. Ten, kto traci CZAS NA MIŁOŚĆ, pracuje rzetelnie, bo z owoców jego pracy korzystają inni, jak on korzysta z pracy drugich. Dlatego:
  • przezwycięża lenistwo
  • potrafi mądrze odpoczywać
  • szanuje pracę wykonywaną przez inne osoby unika pogardy dla tych, którzy służą mu swoją pracą.

Z NAUCZANIA

STEFANA KARDYNAŁA WYSZYŃSKIEGO

Zwolnienie się od życia wewnętrznego pod wpływem nadmiaru pracy odbija się na wartości naszej pracy, wtedy bowiem ujawnia się w niej brak cnót osobistych, o który rozbić się może każde dzieło. Nie pomogą wówczas najbardziej pociągające idee: gdy zabraknie powiązania życia wewnętrznego z życiem czynnym, upadnie dzieło prowadzone, jak wiele innych upadło (…)

Bóg jest Miłością! Jego Syn pragnął upowszechnić wśród ludzi to przekonanie, pragnął dodać nam otuchy i wiary, że wędrówka człowieka na ziemi nie jest wygnaniem i karą, lecz zadaniem, by przez dzieła miłości czynić sobie ziemię poddaną, bardziej ludzką i w pełni Bożą.

 

(…) Modliłem się o to, chodząc po miedzy wśród waszych pól zbożowych. Dostrzegłem, jak z ziemi wyłażą ziemniaki. Przystanąłem – patrzę, jak przebijają się przez ziemię ku słońcu i myślę: czy ktoś z przechodzących tędy podziękował Bogu za rosnący ziemniak? Może nikt?… Więc ja Tobie, teraz, Najlepszy Ojcze, na miedzy pod Białyninem, dziękuję za ziemniaki, które już wyrastają, za kłosy puste na razie i dlatego tak wysoko trzymające głowy.

Kościół od nas tak mało wymaga, iż niektórzy mędrcy, teologowie, i mistycy doszli do przekonania, że wystarczy polecenie: „Miłuj i czyń, co chcesz!” W Kościele ten, kto miłuje, nie ma kłopotu z żadnymi prawami, przepisami i kodeksami karnymi, nawet nic o nich nie wie. Św. Paweł tak tłumaczy: przykazania są potrzebne tym, którzy je naruszają, a nie tym, którzy ich nie naruszają.

Przestańmy nareszcie kręcić się wokół siebie, a pomyślmy o niesieniu pomocy innym.

Światu potrzeba dziś więcej wrażliwych serc, niż zimnej stali!

Czytanie: 1J 4, 16.19-20

 

Bóg jest miłością (…) My miłujemy [Boga], ponieważ Bóg sam pierwszy nas umiłował. Jeśliby ktoś mówił: «Miłuję Boga», a brata swego nienawidził, jest kłamcą, albowiem kto nie miłuje brata swego, którego widzi, nie może miłować Boga, którego nie widzi.

 

  1. Ten, kto traci CZAS NA MIŁOŚĆ, włącza się w społeczną pomoc bliźnim; otwiera się ku ubogim i chorym; użycza ze swego; stara się dostrzec potrzebujących wokół siebie. Dlatego:
  • szuka w modlitwie inspiracji do tego jak i komu pomagać
  • innym daje to, co najlepsze
  • unika skąpstwa
  • nie czeka, aż go poproszą o pomoc.

 

  1. Ten, kto traci CZAS NA MIŁOŚĆ, modli się za wszystkich, nawet za nieprzyjaciół. Dlatego:
  • budzi w sobie pragnienie pojednania
  • im trudniej jest się z kim porozumieć, tym bardziej oddaje go Bogu
  • w modlitwie potrafi wyjść poza swoje osobiste sprawy
  • prosi Boga o Jego oczy w patrzeniu na innych.

 

Z NAUCZANIA

STEFANA KARDYNAŁA WYSZYŃSKIEGO

 

Modlitwa jest takim darem, którego uczyć się nie trzeba; wystarczy chcieć się modlić – a przychodzi. Z jej pomocą najłatwiej jest regulować wszystkie sprawy i zobowiązania; na modlitwie najłatwiej nawiązać kontakt z najbliższymi i zyskać spokój o ich losy. Podobnie jak najłatwiej wywdzięczyć się za okazane dobro. Gdy nadchodzą cierpienia i udręki, również modlitwa pomaga pokonać ich ciężar, gdy składamy Bogu w Jego Ojcowskie dłonie wszystko, co boli.

 

Możemy i powinniśmy przejmować się nędzą całego świata, milionami ludzi, którzy co roku umierają z głodu. Ale nie jesteśmy w stanie indywidualnie zaradzić potwornej niesprawiedliwości na świecie, w którym – otoczone narodami sytymi – żyją ludy niedożywione, głodujące, bezradne wobec własnej nędzy. Na to trzeba potężnej organizacji międzynarodowej, wysiłków wielu narodów i państw. Za krótkie są na ogół nasze ręce, aby dosięgnąć biedaka leżącego na ulicach Bombaju – możemy mu pomóc modlitwą i ofiarą składaną za niego Dobremu Bogu – ale nie są za krótkie nasze ręce, aby wesprzeć najbardziej nieszczęśliwych i opuszczonych, żyjących w naszych miastach i wsiach, na tej samej ulicy, a nieraz – tuż obok, na tej samej klatce schodowej.

 

Potrzeba nam dzisiaj wiary, która góry przenosi, miłości, która wszystkich jednoczy i nadziei, która nigdy nie zawodzi. Można stracić wszystko, byle nie to!

 

Przykazanie miłości bliźniego musimy odnieść do wszystkich. Mniejsza z tym, czy wierzą czy nie wierzą, czy nas kochają czy nie. Wszyscy mają prawo do naszej miłości.

 

Bóg rozmawia z każdym i każdemu ma wiele do powiedzenia, choćby to był człowiek biedny, nieszczęśliwy, tonący w swoim maluczkim, ciasnym życiu. Bo każdego człowieka chce podnieść, oczyścić i wywyższyć.

 

Modlitwa wzajemna jest błogosławioną więzią, która nigdy nie słabnie.

O Parafii

Początki parafii w Długiej Goślinie datuje się na rok 1325. Pierwszą patronką drewnianej kaplicy była św. Otylia. W 1620 roku do Długiej Gośliny przybyły siostry Benedyktynki z Poznania. W latach 1623 – 1625 wybudowano, po czym konsekrowano obecny kościół. Na początku XVIII w. dobudowano wieżę, zwieńczoną barokowym hełmem. Przed 1778 r. rozebrano znajdującą się po północnej stronie prezbiterium zakrystię i dobudowano nową po stronie wschodniej. Jest to budowla orientowana, o konstrukcji zrębowej, oszalowana. Nawa wraz z węższym, prosto zamkniętym prezbiterium przykryta jest dwuspadowym dachem, pokrytym gontem. Dopiero w 1918 roku parafia obrała sobie za patronkę św. Marię Magdalenę.

W ołtarzu głównym znajduje się XIX-wieczny obraz przedstawiający św. Marię Magdalenę, która po Zmartwychwstaniu została pustelnicą pokutując za grzechy młodości. Obraz został ufundowany przez miejscową dziedziczkę jako wotum za odzyskanie przez Polskę niepodległości. Po jego bokach widać dwa klęczące anioły, których zakup, zgodnie z przekazem był warunkiem ugody zawartej między dwoma rolnikami toczącymi spór o miedzę.

Ołtarze boczne zostały złożone z elementów XVII i XVIII wiecznych.

Ołtarz po lewej stronie poświęcony św. Antoniemu. W predelli ołtarza niewielki obraz przedstawiający pustelnicze życie św. Benedykta i dostarczającego mu na sznurze pokarm mnicha Romanusa. Po bokach obrazu św. Antoniego (XIX/XXw.) rzeźbione postacie św. Benedykta (po lewej) i św. Kazimierza Królewicza (po prawej).W ołtarzu po prawej stronie umieszczono XVII-wieczną rzeźbę Chrystusa Vir dolorum. Tego rodzaju przedstawienie ukazuje Chrystusa umęczonego, z koroną cierniową i przebitym bokiem, a jednak żywego, bez symboliki zmartwychwstania. Obecność tej rzeźby w goślińskim kościele wiąże się prawdopodobnie z poznańskimi benedyktynkami, które w 1621 r. kupiły Długą Goślinę. Miejsce to stanowiło dla nich bezpieczny azyl w czasie licznych epidemii nawiedzających Poznań.

Na belce tęczowej umieszczono XVI-wieczny krucyfiks.

Obiekt leży na Szlaku Drewnianych Kościółków wokół Puszczy Zielonka.

Menu