Na górę

Matki Bożej Fatimskiej

We wtorek (13 października) przeżywaliśmy w naszej parafii „dzień fatimski” jako czas pokutny w intencji tych mieszkańców naszej parafii, którzy nauczyli się żyć tak, jakby Boga nie było.

W kaplicy w Wojnowie o godz. 18.00 odbyła się Mszę św., a następnie „różaniec fatimski”, który odmawialiśmy procesyjnie, wędrując przez całą wieś. Mimo chłodu i deszczu na modlitwę licznie przybyli parafianie, szczególnie młodzi, którzy 10 listopada zamierzają przyjąć sakrament bierzmowania.

Składkę zebraną podczas Mszy św. przeznaczymy na zakup figury Matki Bożej Fatimskiej. Będziemy szukać sposobu, aby figura była przywieziona z samej Fatimy, oraz by od 13 maja przyszłego roku właśnie w Wojnowie przeżywać parafialne nabożeństwa fatimskie.

Z życia Kościoła...

„Tajemnicą życia Ojca Świętego jest Matka Boża z Fatimy. Dlatego Fatima jest w Rzymie, w centrum Kościoła katolickiego” – powiedział podczas obchodów Roku Jubileuszowego 2000 ks. kard. Joachim Meisner. W ten sposób w kilku słowach zdefiniował rolę orędzia fatimskiego w życiu Jana Pawła II, ale pośrednio wskazał też na jego rolę w życiu całego Kościoła.

Czy jesteśmy w stanie uchylić skrawka tej papieskiej tajemnicy? Czy wiemy choć trochę o związkach Papieża Polaka z Fatimą? Na szczęście odpowiedź jest twierdząca. Jan Paweł II pozostawił nam klucze do wielu swych tajemnic…

Po pierwsze: Fatima jak Niebo

Kiedy przed kilku laty rozmawiałem o Janie Pawle II z rektorem fatimskiego sanktuarium i z portugalskim pisarzem z Lizbony, usłyszałem dwie rzeczy, które zapadły mi głęboko w serce.

Pierwszą było ich wspomnienie z 12 maja 2000 roku, z ostatniej wizyty Papieża w Fatimie. Kiedy Ojciec Święty przybył do Cova da Iria, na miejsce objawień, kiedy już ofiarował Maryi pierścień umiłowanego Prymasa Wyszyńskiego (kolejna tajemnica papieska), padł na kolana i zaczął się modlić. Na dziesięć minut pogrążył się w głębokiej modlitwie przed figurą Matki Bożej Fatimskiej, a wokół niego na placu tłoczył się milion ludzi. Moi rozmówcy mówili, że na długie dziesięć minut zapadła tam tak głęboka cisza, że słychać było przelatującą muchę.

„Wtedy w Fatimie był obecny Duch Święty” – powiedział rektor sanktuarium.

To był cud. Milion ludzi… Absolutna cisza… Duch unoszący się nad placem fatimskim… Papież rozmawiający z Matką Bożą Fatimską i wierni jak tłum zebrany u bram Nieba.

Po drugie: Fatima jak pustkowie

Milion ludzi. Ale – dodał rektor – i to była druga ważna rzecz – jeszcze w latach 60. nie było tu niemal nic! Fatima była zaledwie lokalnym sanktuarium. „Dopiero Jan Paweł II uczynił z niej miejsce znane na całym świecie. Zaczęło się od zamachu…” – usłyszałem.

Przypomniałem sobie wspomnienia ks. Roberta Foxa, który zaczął pielgrzymować do Fatimy właśnie w latach 60. Rzeczywiście, to była najgłębsza, biedna prowincja. Było to miejsce bez jakichkolwiek wygód, ubogie, zapomniane, bez dróg prowadzących w świat…

Nie wyobrażamy sobie tego, prawda? Dla nas Fatima zawsze była taka, jaką znamy dziś. Nic bardziej błędnego. Wszystko zaczęło się latem 1981 roku. Za sprawą Papieża Jana Pawła II.

A może też – wspomnijmy to nazwisko – za sprawą prof. Gabriela Turowskiego, który w Klinice Gemelli wskazał Ojcu Świętemu na zbieżność dat: zamachu i wspomnienia Matki Bożej Fatimskiej. Tak, Fatima zawdzięcza swój rozwój Polsce! Dwóm Polakom z Krakowa. Świadkowi świętości i świętemu.

Po trzecie: Papieża znaki widzialne

Zamach zmienił wszystko. I w Janie Pawle II, i w Fatimie.

Papież odkrył, że zło chciało go zabić w dniu Matki Bożej Fatimskiej. Poprosił o dokumenty fatimskie, przeczytał je i niemal natychmiast ruszyła lawina wydarzeń. W sierpniu 1981 roku Ojciec Święty zaczął odprawiać nabożeństwo pierwszych sobót, w rocznicę zamachu przybył jako pielgrzym do Fatimy i poświęcił świat Niepokalanemu Sercu Maryi. Akt ten ponowił na placu Świętego Piotra w 1984 roku i raz jeszcze w 1991 w Fatimie, i znowu w Rzymie pod koniec Roku Jubileuszowego 2000. To ostatnie wydarzenie, na które sprowadzono figurę z miejsca fatimskich objawień, Jan Paweł II uważał za najważniejsze w całych obchodach jubileuszowych.

Fatima miała wprowadzić Kościół i świat w nowe millennium.

Po czwarte: znaki ukryte w papieskim sercu

Papieskie zaangażowanie w wypełnianie próśb Matki Bożej Fatimskiej nie ograniczyło się do oficjalnych i uroczystych gestów. Przez kolejne lata świat słyszał setki papieskich wypowiedzi o Fatimie. Ale nie wiedział, co znaczą jego słowa: „Fatima? Każdego dnia jestem tam obecny”.

Jan Paweł II bowiem nosił ukrytą w sercu wielką miłość do Matki Bożej z Fatimy. Wiemy, że gdy kończył dzień, nim kładł się na spoczynek, zawsze spotykał się z Panią Fatimską. Na stoliku przy łóżku stała figura Matki Bożej otrzymana z Fatimy, a on podchodził do Niej, by przed snem ucałować Jej ręce i stopy. W duchu miłości i najpokorniejszej służby.

Jest też inny „znak ukryty”, choć publiczny. Mało kto był w stanie zauważyć inność procesji z figurą z Fatimy, gdy szedł w niej Namiestnik Chrystusa. Zgodnie z przepisami miejsce figury jest za służbą liturgiczną i duchowieństwem. Tymczasem Jan Paweł II, który powinien poprzedzać feretron z figurą, szedł zawsze za figurą Matki Bożej. Ona szła pierwsza. Maryja była ważniejsza, wskazywała drogę. Jej służył. „Element Piotrowy jest wtórny wobec maryjnego” – uczył Papież, a podczas fatimskich procesji dawał temu widzialny znak. To „łamanie” zasad liturgicznych przeszło do historii jako „styl Wojtyły”.

Po piąte: przede wszystkim serce

Dlaczego w lato 1981 roku Papież z Polski cały swój pontyfikat związał z orędziem fatimskim? Odpowiedź jest głębsza aniżeli dziennikarskie analizy. Z pewnością musi się w niej pojawić słowo „zamach”, jednak ten jest zaledwie znakiem, który wskazuje na to, co ważne. Zamach był jak naciśnięcie włącznika, by nagle wszystko ukazało się w świetle. Co zrozumiał Papież, gdy wokół zrobiło się jasno? Jan Paweł II zrozumiał rolę Niepokalanego Serca Maryi.

Gdy z uwagą czytał dokumentację objawień, zauważył, że nabożeństwo do Niepokalanego Serca jest pierwszym tematem przesłania z Fatimy.

Dlaczego – pytał Ojciec Święty – Matka Najświętsza wskazała na nie jako na środek uratowania grzeszników przed piekłem i narzędzie ocalenia świata od zła? Tak, to oczywiste: zbawienie wchodzi w ludzką historię przez serce.

Jan Paweł II, który stawiał sobie pytanie: dlaczego właśnie nabożeństwo do Niepokalanego Serca?, zrozumiał, iż „serce” to „zasada życia” – to, co najważniejsze w człowieku, to, jakim widzi go Bóg.

Po szóste: „zasada życia” z Fatimy

Zasada ta u Zbawiciela brzmi: „[wszystko] dla nas i dla naszego zbawienia”. Papież nauczał, że „życie, działalność i nauczanie Jezusa ma wspólny mianownik: wielość wydarzeń z życia Zbawiciela wiąże się w jeden węzeł przez Jego ofiarowanie się za nas, przez akt samowyniszczającej się miłości, który nieustannie dokonuje się w Jego Sercu i trwa do dziś”.

Papież zrozumiał: Fatima przypomina, iż zasada Jezusa zobowiązuje każdego! Każdy wierzący ma ją uczynić swoją, tak jak Maryja, pierwsza uczennica Jezusa, której Serce upodobniło się doskonale do Serca Zbawiciela i zjednoczyło się z Nim w sposób nierozerwalny na wieki. Stało się najświętsze po Najświętszym.

Jan Paweł II wołał: „Wszystko przez Maryję! Taka jest autentyczna interpretacja obecności Matki Bożej w tajemnicy Chrystusa i Kościoła”. I kazał nam spojrzeć na Serce Matki Bożej jako na wzór naszego zaangażowania po stronie Boga. Bo czym jest wiara? Przede wszystkim naśladowaniem Chrystusa! Nie naśladowaniem tego, co zewnętrzne, ale tego, co wewnętrzne, co jest prawdą przed Bogiem. Chrześcijanin to człowiek, który uczy się od Jezusa Jego życia wewnętrznego. Chce, by Bóg uczynił jego serce według Serca Zbawiciela. Jak uczynił z Sercem Maryi.

Po siódme: modlitwa pragnienia

Jan Paweł II zrozumiał, że Matka Boża Fatimska skierowała do nas zaproszenie, byśmy stali się uczestnikami „Przymierza Trzech Serc”. Obok Serca Zbawiciela i Niepokalanego Serca Maryi czeka miejsce dla każdego z nas…

Tego właśnie uczy nabożeństwo pierwszych sobót. Zapatrzenia w życie Jezusa i Maryi, obudzenia niegasnącego pragnienia, by naśladować Ich życie oddane sprawie odkupienia człowieka.

Pochylam się nad fatimską tajemnicą życia Ojca Świętego Jana Pawła II i kieruję do Zbawiciela modlitewne wołanie:

Jezu, który w Sercu swojej Matki ujrzałeś odbicie Twego Przenajświętszego Serca, naucz mnie, że nie ma nic ważniejszego na świecie niż prowadzenie ludzi do zbawienia. Spraw, bym naśladując Twoje Serce i Serce Twej Matki, która jak Ty cała żyła dla nas i naszego zbawienia, dostąpił łaski zjednoczenia z Sercem Twoim i Maryi i stał się uczestnikiem Przymierza Serc, w którym moje małe grzeszne serce będzie nieustannie czerpać siłę z Waszych Serc.

Gdy wejdę na tę drogę, wtedy jak Jan Paweł II powiem: „Fatima? Każdego dnia jestem tam obecny!”. I będzie to droga świętości.

Wincenty Łaszewski
Nasz Dziennik

Podziel się

PP